Pomorze z perspektywy uczniów klas 6

Pierwszego dnia wszyscy zebraliśmy się o godzinie 7:45 na Starorzeczu. Po przeliczeniu wsiedliśmy do autokaru i wyruszyliśmy. Nie powiem… droga była dosyć ciekawa, jedyne co mnie zasmuciło to fakt, że nie dało się spać, bo harmider był okropny.

Gdy dojechaliśmy do Gniewa prażyło niemiłosiernie. Słońce oświetlało mury potężnego zamku. Pilot ogłosił, że jesteśmy za wcześnie (chyba pierwszy raz w życiu), więc na początku poszliśmy obejrzeć krzyżacki kościół wzniesiony w XIV w. Potem zwiedzaliśmy zamek, moją uwagę przykuł fakt, że większa część zamku została zrekonstruowana.

 Gdy ruszyliśmy w dalszą drogę, wszyscy zgodnie oznajmili, że najfajniejszą częścią zwiedzania była sala tortur (jakoś mnie to nie zdziwiło). Tego dnia poszliśmy jeszcze na plaże i wróciliśmy po zachodzie słońca. Spało się nawet wygodnie. 


Tego dnia działo się wiele. Po śniadaniu wyruszyliśmy na wyprawę zacną i szlachetną to miasta portowego – Hel. Ten dzień wydawał mi się naprawdę krótki, dlatego równie krótko go opiszę. Zwiedzaliśmy Hel –  byliśmy w fokarium, a następnie pojechaliśmy do Juraty, gdzie przespacerowaliśmy się po molo i zrobiliśmy chyba 30 zdjęcie. 
 W hotelu mieliśmy czas wolny, który poświęciliśmy na grę w siatkówkę i koszykówkę. Na kolację były kiełbaski z ogniska, noc była zaskakująco „spokojna”.

Teraz nadszedł czas na najbardziej wyczerpujący dzień zwiedzania, jaki mnie spotkał. Rutyna została ta sama. Śniadanie, potem do autokaru i jazda. W Gdańsku zwiedziliśmy wiele. Statek ORP Błyskawica. Westerplatte i wiele, wiele więcej podczas spaceru po mieście. Na długim targu panie dały nam godzinę na zakupy i wróciliśmy do hotelu. Niby opisałem to w jakieś 3 zdania, ale było najgorsze przeżycie z tego prostego powodu, że pierwszego dnia wybiłem sobie palca który mnie bardzo bolał i przeszkadzał w chodzeniu. Tego dnia mieliśmy pójść na plażę, ale się bardzo rozpadało, więc w końcu nie zrobiliśmy tego. 


Dzień jak co dzień wstaliśmy rano, poszliśmy na śniadanie, które było później, bo panie dały nam się w końcu wyspać. Po posiłku dopakowywaliśmy bagaże, które wczoraj uprzednio zaczęliśmy pakować na polecenie pani.  Główną atrakcją dzisiejszego dnia miała być średniowieczna osada. Na początku rozegraliśmy turniej zrekonstruowanych średniowiecznych gier, gdzie byłem jednym z kapitanów, a potem przeszliśmy do części historycznej, gdzie opowiadali nam o życiu w średniowiecznej polskiej osadzie. Na sam koniec weszliśmy do labiryntu, gdzie mieliśmy odnaleźć zwierzęta. Po labiryncie znaleźliśmy się na placu zabaw. A później zaczęliśmy wracać do domu.  Późną porą byliśmy w domu. Były to 4 dni pełne wrażeń. 
                                                                                       Jan Michalak, klasa 6a